Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 041 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

SLOW KILKA O LEKTURACH MOICH

poniedziałek, 19 grudnia 2011 18:38
Skocz do komentarzy

Za moja nieobecnosc winie nadchodzace swieta. Przez ostatnie dwa tygodnie sprzatalam, robilam zakupy, sporzadzalam listy, wykreslalam z list punkty wykonane, pisalam nowe listy. Teraz moge sobie pozwolic na odrobine lenistwa i wypoczac przed nadchodzacymi swietami. Moje przedswiateczne przygotowania nie powstrzymaly mnie od czytania i niniejszym chce zamiescic kilka refleksji na temat przeczytanych pozycji.

Pierwsza z lektur wstrzasnela mna i poruszyla. Chodzi o ksiazke Simona Sebag Montefiore "Stalin. Dwor Czerwonego Cara". Niezwykla pozycja obnazajaca kulisy polityki i dzialan Stalina. Juz samo to slowo budzi groze a co dopiero gdy zaczyna sie czytac o jego taktykach, sposobie postepowania czy rozmowach z wspoltowarzyszami. Budzi groze jego sposob rozumowania, gdy wszystko przypisuje ideologii wobec ktorej sam jest bezsilny (gdy przychodza ludzie prosic go o pomoc w uratowaniu najblizszych, cynicznie wzrusza ramionami stwierdzajac, ze sam nie potrafi pomoc czlonkom swojej rodziny). Skazuje na smierc miliony niewinnych stworzen, siejac groze we wlasnym otoczeniu, gdzie nikt nie moze do konca czuc sie bezpieczny. Nie ma zaufania do nikogo i swoich najbardziej oddanych wspolpracownikow podejrzewa o spiski. Wiekszosc z nich w koncu i tak ginie, oskarzona o spiski przeciw systemowi i Stalinowi. Wielkie uznanie nalezy sie autorowi za jego ogrom pracy, ktory wykonal przekopujac sie przez gaszcz dostepnych dokumentow, archiwow i listow. Wydaje mi sie, ze Montefiore ukazal w miare obiektywny obraz Stalina, o trudnej do ogarniecia osobowosci i profilu psychologicznym, a z drugiej strony jest to wielki milosnik kultury (dla mnie jest to trudne do przyjecia). Regularnie uczeszcza do teatru i opery, jest wielbicielem literatury szczegolnie o tematyce historycznej, ale beletrystyka jest mu rowniez dobrze znana. Ksiazka ta odpowiedziala na wiele moich pytan, ale tez poruszyla mnie do glebi. Nie moge zrozumiec tego braku szacunku do ludzkiego zycia, istnienia. Liczy sie tylko system, ideologia i wedlug Stalina (i innych) najlepiej on dziala w sytuacji terroru, gdy kazdy element przeciwny jest wyeliminowany. Jest to przerazajace tym bardziej, ze dzisiaj jeszcze w roznych zakatkach swiata sa rozsiani zwolennicy Stalina i jego systemu (wedlug autora) i ciagle uparcie twierdza, ze wierza w stalinizm. Czyz to nie jest niepokojace?

Po takiej lekturze potrzebowalam jakiegos lzejszego kalibru. Po wielu entuzjastycznych recenzjach siegnelam po "Ksiedza Rafala" autorstwa Macieja Grabskiego. I nie zawiodlam sie!!!Coz za lektura!!!Nie dosc, ze fabula jest bardzo interesujaca, wywazone proporcje daja wiarygodny obraz wsi (autorowi zrecznie udalo sie uniknac cukierkowatosci i sielanki) jest jeszcze jezyk, ktorym posluguje sie pan Grabski a ktory zasluguje na uznanie i osobny komentarz. Lubie roznorodnosc w moich lekturach (pod wzgledem tematycznym), jednak zawsze cenie sobie solidna, poprawna polszczyzne. Razi mnie niezmiernie ta nieumiejetnosc pisania, ktora teraz sie promuje. I dlatego jestem wdzieczna panu Maciejowi ze wlozyl tyle trudu w swoja ksiazke. Ja osobiscie odczytuje to jako szacunek dla czytelnika. Z wielka satysfakcja i radoscia czytalam te ksiazke, smakujac bogactwo wyrazen, piekno stylu wolne od bledow i kolokwializmow. Po opuszczeniu Grodka i jego mieszkancow, postanowilam w te pedy udac sie na drugi koniec miasta do ksiegarni polskiej po ciag dalszy tejze pozycji. Od kilku dni  jestem z powrotem w Grodku rozkoszujac sie wieczorami lektura "Niespokojnych czasow". Jeszcze raz panie Macieju chapeau bas!

Jest jeszcze jedna lektura, ktora umila mi czas wieczorny. Jest to "Dziennik" Julii Hartwig. Odkad dowiedzialam sie o jego pojawieniu, wiedzialam ze jest to dla mnie "must have". I nie pomylilam sie. Jestem jeszcze w trakcie czytania wiec tylko kilka mysli "na goraco". Pieknie pisze pani Julia. Jej teksty, przemyslenia, refleksje wypelnione sa gracja, elegancja, taktem. Ale tez pisanie pani Hartwig wolne jest od pretensjonalnosci. Wspomnienia poetki sa wypelnione dostojna nostalgia. Udaje sie tez pani Julii zachowac spokoj. TAk, spokoj przede wszystkim przebija przez karty jej dziennika, mimo ze czasy i wydarzenia, ktore komentuje sa momentami zatrwazajace, wywolujace zdumienie i bunt.

Jedna z refleksji, ktore nasunely mi sie przy tejze lekturze dotyczy ludzi kultury. Odchodza bowiem indywidualnosci i osobowosci, ktorych nie ma kto zastapic na dzisiejszej scenie kulturalnej. Odszedl Milosz, Herbert, Holoubek, Hanuszkiewicz, Kolakowski (just to name a few) a kto kwalifikuje sie na ich miejsce? Nie napawaja optymizmem takie rozmyslania. Ale tez w jakims sensie na rynku pojawia sie to, co ma popyt, co sie "sprzedaje" dobrze czyz nie?

 

 

Podziel się
oceń
0
0


wtorek, 22 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 300  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Trzydziestokilkulatka w ktorej swiecie kroluja ksiazki, dwojka nadpobudliwych dzieci oraz sklonnosc do naduzywania kawy i czekolady

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2300

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Praca