Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 264 041 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

Dualizm w literaturze

środa, 19 października 2011 21:19

Wiem, wiem jestem niepoprawna. Tak sobie solennie obiecywalam wieksza czestotliwosc wpisow i masz ci los!!!

Ostatnio mam duzo zajec. Dom do oporzadzenia, dzieciaki do przypilnowania (dwie szkoly do ogarniecia, komunia jednej z pociech), dalsze szukanie pracy zarobkowej, research pod tytulem “co dalej z moja kariera?”, i inne extras.

Nie zmienia to jednak faktu, ze czytam. I w zwiazku z tym chcialam podzielic sie pewna obserwacja. Dotyczy ona dualizmu w literaturze.

Czy przydarzylo sie wam kiedykolwiek czytanie symultaniczne podobnych pozycji? Na takie zjawisko zwrocil moja uwage pewien redaktor w swoim artykule, ktory czytalam dosc dawno temu. Zaluje, ze nie zachowalam tego artykulu. Pamietam, ze redaktor omawial dwie ksiazki, ktore czytal niemalze jednoczesnie. Chodzilo o “Elementarz” ksiedza Twardowskiego i “Obslugiwalem angielskiego krola” Hrabala. Autor udowadnia, ze obie pozycje w jakis sposob sie pokrywaja, uzupelniaja pomimo roznej tematyki.

Fenomen ow przypomnial mi sie niedawno. I tak przydarzylo mi sie kilka lektur, ktore pokrywaja sie w pewien sposob.

  • “Niebieski autobus” B. Kosmowskiej i “Dziekuke za kazdy nowy poranek” H. Pavlovskiej
  • “Slonce w slonecznikach” D. Stec i “Cudowne zycie Staska i innych aniolow” T. Aleksandrowicz
  • “Maria i Magdalena” M. Samozwaniec i “Moje zycie z ksiazka” Z. Rabskiej
  • “Lala” Dehnela i “ Ziele na kraterze” Wankowicza

 

To tylko luzne przemyslenia z ktorymi chcialam sie podzielic. Jestem tez winna pewien update a propos moich lektur. It’s coming....


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

JESTEM

piątek, 30 września 2011 19:24

Nie moge wziac sie za regularne blogowanie. Ciagle sobie obiecuje, ze teraz to juz naprawde! I cos sie zawsze wydarzy. A to wolny dzien (dzieci w domu wiec brak czasu na spokojne wypicie kawy!), a to trzeba na zakupy, cos zalatwic, gdzies zadzwonic... I tak mija dzien za dniem.

Ale ze ciagle czytam gdyz ciagle pada wiec juz za chwile powinnam podzielic sie choc czescia swych lektur. Zatem cierpliwosci i do nastepnego przeczytania!


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

MOJE SMAKI LITERACKIE

piątek, 08 lipca 2011 15:52

Moje smaki literackie ostatnimi czasy sa zroznicowane. Zauwazylam, ze poruszam sie w tematycznych kregach literackich. I tak na ten przyklad zafascynowana jestem dwudziestoleciem miedzywojennym. Zaczelo sie od "Wyznan gorszycielki" Ireny Krzywickiej. Ach, jakze pieknie zostal opisany swiat kawiarni literackich, poetow i pisarzy: Boya Zelenskiego, Tuwima, Slonimskiego, Lechonia, Iwaszkiewicza (to name just a few). Idac za ciosem przeczytalam "Marie i Magdalene" Magdaleny Samozwaniec i znow znalazlam sie w tym swiecie. Jest to fenomen polski, ze akurat w tym samym czasie pojawilo sie tyle talentow artystycznych, literackich. Nigdy pozniej literatura polska nie przezyla takiego zatrzesienia idei tworczych.

Te lektury zapoczatkowaly u mnie zainteresowanie Iwaszkiewiczem. Przeczytalam jego "Rozmowy o ksiazkach" i zafascynowal mnie jego jezyk. Takiej polszczyzny dzis nikt juz nie uzywa. Tak dzisiaj nikt juz nie pisze, ze swada, wiedza, erudycja. To w ogole byl czlowiek orkiestra zafascynowany literatura, swiatem, podrozami. Dlatego chcialabym przeczytac wszystko co dostepne jest na obczyznie jego piora, z tym ze zaczne od literatury faktu (wspomnienia, felietony). To moj osobisty projekt Iwaszkiewicz. Marzy mi sie lektura jego "Dziennikow" ale moj pugilares przezywa recesje a biblioteki jeszcze nie zakupily woluminow.

I do tego wszystkiego dolacza sie projekt Rosja. Zaczelo sie od zimnego wieczoru sobotniego, kiedy to obejrzalam przypadkiem "Doktor Zywago". Muzyka i film ogolnie bardzo mi przypadly do gustu wiec czym predzej siegnelam po ksiazke. Nameczylam sie przy niej nieludzko. Czar nieco prysl ale ogolne wrazenie zostalo. I to spowodowalo u mnie wieksza ciekawosc. Wyszukalam "Dzieci Arbatu", ktora to ksiazka opisuje mlodosc mieszkancow dzielnicy Moskwy. Szczegolnie charakterystyka Stalina zrobila na mnie wrazenie. Niesamowita musiala byc wrazliwosci autora, by w czasach gdy nie znano tak dobrze poczynan Wodza (szerzono przeciez jego kult), on wiedzial wiecej i nie bal sie pisac o tym. W kazdym razie bardzo chce przeczytac pozycje Montefiore o Stalinie, tylko przeraza mnie objetosc ksiazki, jako ze musze ja taszczyc na swoich wlasnych plecach z biblioteki w centrum miasta do mnie na przedmiescia.

Poza tym w moim zyciu bukinistycznym kroluje literatura faktu. Mam na swojej polce do przeczytania reportaze Jacka Hugo- Badera, siegam po biografie (Wiera Gran, Ogrody Pamieci). Jesli juz czytam fikcje to raczej w jezyku obcym ( w szczegolnosci po angielsku) gdyz biore udzial w summer reading organizowanym przez nasza bibioteke.

Wszystkie wyzej wymienione literackie zapedy zapoczatkowane zostaly przez blogi czytelnicze. Ktos cos polecil, sprawdzilam, zamowilam, przeczytalam i zostalam oczarowana (lub nie). Odkad odkrylam blogi milosnikow ksiazek, moj swiat ulegl zmianie. Na lepsze.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

MARIA I MAGDALENA

wtorek, 14 czerwca 2011 16:50

Wlasnie skonczylam czytac "Maria i Magdalena" pani Samozwaniec. Jest to piekna ksiazka, ktora wspaniale oddaje klimat dwudziestolecia miedzywojennego, czasu rozkwitu polskich literatow (jak to stwierdza pani Magdalena, nigdy przedtem i nigdy potem tylu talentow literackich Polska nie zaznala - i trudno sie z nia nie zgodzic). Na kartach jej autobiografii przewijaja sie wielkie nazwiska tamtych czasow, ze tylko wspomne kilka: Tuwim, Lechon, Slonimski, Iwaszkiewicz, Boy- Zelenski, Wierzynski, Illakowiczowna i mnostwo innych. Pani Samozwaniec w cudowny sposob opisuje atmosfere rodzinna pelna milosci i ciepla, do ktorego beda tesknic obie siostry nawet kiedy juz beda dorosle i beda miec swoje wlasne rodziny. Autorka w magiczny sposob przenosi nas do Nicei, Paryza, Stambulu, Bukaresztu i innych miejsc dokad podrozuje.

Cala autobiografia byla dla mnie wielka przygoda i podroza. Czytalam ja z wielka przyjemnoscia i wiem ze na pewno jeszcze do niej zajrze. Polecam jako wspaniala letnia lekture.

A swoja droga mozna by pokusic sie o stworzenie takiego kanonu lektur wakacyjnych. Ciekawa jestem co znalazloby sie na takiejz liscie?


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Wiera Gran- o ksiazce

wtorek, 31 maja 2011 18:58

Wczoraj skonczylam czytac "Oskarzona:Wiera Gran" Agaty Tuszynskiej. Ksiazka budzila wielkie kontrowersje wiec postanowilam sama sie przekonac o co tyle halasu. I uczciwie musze powiedziec, ze nie wiem o co chodzi krzykaczom. Autorka rzetelnie przedstawila fakty z zycia artystki, dala glos osobom trzecim, ktore znaly Wiere Gran i mogly sie wypowiedziec na jej temat. Ze zbyt naturalistycznie opisala etap starzenia sie piesniarki? A coz tu jest szokujacego? Ze cierpiala na manie przesladowcza? Ze ciagle sie bala, czula sie niesprawiedliwie osadzona i potraktowana. Ze nie byla juz piekna i mloda. Sadze, ze na tym polega rzetelnosc reportera: przedstawic fakty. Ksiazka opowiada cala historie Wiery Gran, nie tylko czesc jej losow, kiedy byla piekna i odnosila sukcesy.

A losy Wiery Gran sa przejmujace. Przychodzi na swiat w ubogiej rodzinie, szybko traci ojca. Jako dziewieciolatka musi zarabiac na swoje zeszyty i przybory szkolne. Majac kilkanascie lat zostaje dostrzezona i zaczyna spiewac. Szybko odnosi sukces i nagle przechodzi ze swiata biedy do ekskluzywnych zakupow. Wynajmuje przestronne mieszkanie i otacza sie pieknymi przedmiotami. Koncertuje, podrozuje, wystepuje w radiu- jej gaza szybko rosnie.

A potem przychodzi wojna, ktora zlamie cale jej zycie. Nigdy nie otrzasnie sie z tego.

Wojne udaje sie jej przetrwac, ale traci wszystkich najblizszych: matke i dwie starsze siostry. Juz w trakcie wojny i potem takze, szerza sie plotki na jej rzekomej kolaboracji z gestapo. Jej wina bylo, ze raz zmuszona dala koncert dla wspolpracownika gestapo. Polozylo sie to cieniem na calym jej pozniejszym zyciu.

W czasie wojny spiewa w getcie. Na jej koncerty przychodza tlumy (takze z aryjskiej strony). Ona sama nazywa to "misterium, msza zapomnienia". Spiewa piosenki przedwojenne (na prosbe sluchaczy). Ludzie placza sluchajac tych piosenek, bo przypominaja sobie czas, kiedy byli szczesliwi.

Po wojnie rozpetala sie nagonka na wszelkich zyjacych zdrajcow, kolaborantow, donosicieli. Ja tez do tego wciagnieto opierajac sie na plotkach i donosach. Ile prawdy bylo w plotce? Ile bylo zazdrosci, ze jej udalo sie przetrwac, ze odnosila sukcesy jako gwiazda. Po kilku latach dochodzen, sprawa zakonczyla sie uniewinnieniem Wiery Gran z powodu braku dowodow. Jednak to nie wystarczylo jej przesladowcom. Gdziekolwiek sie udawala z koncertami (Izrael, Stany Zjednoczone, Francja itd.) wszedzie pomowienia o kolaboracje kladly sie cieniem na jej karierze.

Ona sama nie mogla zaznac spokoju. Jej zycie przepelnione bylo samotnoscia, smutkiem, tesknota za bliskimi.

Dobrze ze jest chociaz ksiazka jej osobie poswiecona, gdyz ona sama nie ma nawet nagrobka.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

wtorek, 22 sierpnia 2017

Licznik odwiedzin:  2 310  

Kalendarz

« sierpień »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

Trzydziestokilkulatka w ktorej swiecie kroluja ksiazki, dwojka nadpobudliwych dzieci oraz sklonnosc do naduzywania kawy i czekolady

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 2310

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Bloog.pl

Praca